Środy z Orange, mój ulubiony dzień na wyjście do kina. Tym razem, jako, że towarzyszy mi Mój, podarowałam sobie wszelkie komedie romantycznopodobne, te zostawię na wieczory z przyjaciółkami.
Na ekranie, po fascynujących reklamach, wyświetla się 'Flight'.
Pretekstem do opowiedzenia historii pewnego pilota-alkoholika jest katastrofa samolotu, która w rezultacie kończy się całkiem 'szczęśliwie' dla podróżujących. Większość wychodzi z niej cało, z wyjątkiem kilku istot. I to właśnie chyba mnie ruszyło w tym filmie, że nie jest to kolejna, banalna historyjka o tragedii samolotu, czy statku z domieszką love story, która nie kończy się wcale dobrze. Film kryje w sobie drugie dno, które jest bardzo wyraźnie pokazane na pierwszym planie - to alkoholizm i fragment życia człowieka, zmagającego się z tą chorobą na co dzień. Jego walka z samym sobą, z otoczeniem, ze sklepem monopolowym, a także i z samotnością, którą tuszuje kolejnymi butelkami whisky. Jak to zwykle w życiu bywa, początkowo otoczenia mu pomaga, wszelkimi dostępnymi środkami wyjść z nałogu. Nowo poznana kobieta, uzależniona tak jak i on z ogromną wyrozumiałością walczy wraz z nim, jednak i ona przegrywa. Przegrywa także najbliższy przyjaciel, rodzina oraz adwokat. Pomimo odniesionych porażek. Wraz z zakończeniem filmu okazuje się, że wygrywają, tak samo, jak i on. :)
Genialna rola Denzela Washingtona powoduje, że 2,5h filmu mijają niezwykle szybko. Zdecydowanie to wciąga.
Tak samo, jak alkohol wciąga coraz to młodsze istoty w swe sidła... choć trudno w to uwierzyć, alkoholikami, w dzisiejszych czasach, staja się już 20-latkowie. Niemożliwe? A jednak. Łatwość dostępu do tego rodzaju trunków powoduje, że czasem nawet z nudów, młodzi ludzie coraz częściej po niego sięgają. Zły dzień? Piwo na poprawę humoru. Dobry dzień? Warto go uczcić dobrym piwem na wieczór. Spotkanie ze znajomymi? Przecież nie odbędzie się przy herbatce. Impreza? Tu już sie nie liczy kieliszków.
Ktoś może stwierdzić, ze przesadzam, że od piwka, czy połówki nie można sie uzależnić. Oczywiście, ze jeśli ktoś pije z głową - umiarem w rozsądnych proporcjach to nie. Ale co jeśli student przychodzi na uczelnię i cały się trzęsie z niedoboru alkoholu? Czy to aby normalne?!
V.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz